środa, 6 sierpnia 2014

Powiedz to jej

Nigdy go nie znajdziesz. Tego idealnego, jedynego, który Cię zechce. Jesteś najmniej idealną osobą, więc nie pasujesz do ideału. Będziesz samotna do końca. Może nie zawsze będziesz spać sama, ale nigdy dwa razy z tym samym facetem. Nikt nie będzie mówił na ciebie Mała. Nie będziesz mieć swojego Greya, który będzie chciał cię na zawsze. Będziesz na jedną noc, tylko dlatego, że jesteś desperatką do zniesienia. Nie do kochania, ale do pieprzenia, przelecenia, wyruchania. Umrzesz sama, bez miłości i pamięci. Niczego nie osiągniesz, nie będziesz miała dla kogo. Z każdym rokiem masz coraz mniej osób. Zyskujesz jedną, tracisz trzy. Albo osiągniesz wszytko albo nic. Zostaniesz alkoholiczką, zaćpasz się. Nikt cię nie będzie szukał, kolejna NN znaleziona na ulicy lub w ruderze. Sama. Później będziesz cierpieć tak jak na ziemi, nikt nie weźmie cie do nieba. Jesteś zła i zepsuta. Nikt nie kochał. Nikt nie kocha. Nikt nie pokocha. Czekasz tylko na śmierć.

sobota, 19 kwietnia 2014

Zmienna

Zmieniłam się za bardzo, nie powinnam się taka stawać. Niby jestem taka sama, ale inna, zupełnie inna głęboko w środku, tylko dla siebie. Nikt tego nie widzi, nikt o tym nie wie. Dla każdego jestem inna, jestem świetną aktorką. Ukrywam nienawiść dla wielu, miłość tylko do jednego, dla kilku ją udaję. Kocham go za mocno, Ci którzy wiedzą o tym uważają to za zwykłe zauroczenie, ale nie jest tak. On jest jedyną osobą, której teraz potrzebuje, której pragnę. Umieram gdy go nie widzę, albo gdy widzę go z inną. Oszalałam już do reszty, schizofrenia- taką diagnozę sobie postawiłam. Kiedy na niego patrzę mam ochotę go pocałować, pragnę go całym ciałem. Oddałabym mu się w pełni, jako pierwszemu i jedynemu. Kocham go. Jedyna osoba, którą kocham. Kocham osobę, z którą wymieniam góra 3 zdania w ciągu dnia. Kocham go za to, że jest chłopakiem idealnym dla mnie, szaleńczo przystojny, pięknie wyrzeźbiony, usta proszą się o pocałunek, uwielbiam jego uśmiech, ma dołeczek na tym samym policzku co ja. Kiedy przypadkiem mnie dotknie chociaż ryśnie, to prawie orgazmu dostaję. Kiedy wypowie moje imię mam świadomość tego, że nikt tego ładniej nie powie, chociaż on mówi je bez miłości, ale z sympatią koleżeńską. Nie ma osoby, która mówiłaby do  mnie z miłością w głosie, w oczach. Dla większości jestem zimną, nieczułą suką, wyrodną córką, która jest tylko przypadkiem, gorszą wnuczką. On jest jedyną osobą, dla której żyję. Jeżeli nasze drogi się rozłączą bez nawet próby miłości, to wiem, że nie wytrzymam, nie można żyć bez miłości. Mnie utrzymuje miłość, którą go darze, nigdy nie dostawałam miłości. Dostawałam pieniądze, a rodzice zastanawiają się gdzie popełnili błąd, on nie powinni mieć dzieci. Sami mówią, że nie umieli mnie wychować, że jestem rozpuszczona, bezlitosna, samolubna, nieczuła, zimna, każdemu chce tylko dopierdzielić, nikt się dla mnie nie liczy, to może prawda z wyjątkiem tylko jego. Mam mieć szacunek do osób, z którymi nic mnie nie łączy ? Mam ich kochać ? Nie mam w nich oparcia, nie wiedzą o mnie nic, potrafię ich okłamać patrząc w oczy, potrafię uderzyć w ich najczulszy punkt tylko dlatego żeby zobaczyć ich ból. Potrafię ich tak posterować, że zrobią co ja chce. Nie byłam taka, ale nagle taka się stałam. Wiem, że jak skończę liceum, to wyjadę na studia, zamieszkam w mieszkaniu kupionym przez nich, ale które zapisane będzie na mnie, pouczę się, znajdę  go, pewnie odziedziczy firmę po ojcu. Poczekam, aż któremuś z rodziców przetnie się nić życia, wezmę spadek i już mnie w rodzinie nie zobaczą. Nie pozwolę im zniszczyć osób, na których będzie mi zależeć tak jak mnie. Jestem psychiczna, niebezpieczna, bezwzględna, zatracam się w kłamstwie, pazerna, oceniająca ludzi najpierw po ubraniach, z tymi źle ubranymi nie wychodzę na miasto ani nie rozmawiam w bardziej publicznych miejscach, ale wszyscy mnie znają jako cholernie pomocną, ogarniętą, sympatyczną i beztroską.  Jestem zimną, bezwzględną, pazerną, samolubną, rozpuszczoną, suką materialistką, ale na taką mnie wychowali. Jestem też chora psychicznie, ale to zostawiam dla siebie, bo on nie muszą o tym wiedzieć, to popsuje mój plan.